Ponad 4100 mil morskich, prawie cztery miesiące i walka ze sztormami oraz problemami technicznym. Sukcesem zakończyła się trzecia wyprawa przez Atlantyk Olka Doby. Choć do Francji dopłynął wcześniej, warunki atmosferyczne nie pozwalały mu na zbliżenie się do portu aż do wczoraj.

Dobra wyruszył z Nowego Jorku 16 maja i zakończył swoją podróż nieoczekiwanie w małym porcie w Le Conquet. Planowo polski podróżnik miał dopłynąć do Le Havre położonym przy kanale La Manche, ale ze względu na silny wiatr miejsce docelowe ostatecznie zmieniono.

Warto przypomnieć, że niespełna 71-letni Doba próbował przepłynąć Atlantyk już przed rokiem. Wtedy jednak ze względu na złe warunki pogodowe swoją wyprawę musiał odwołać. Teraz – mimo sporych problemów technicznych (uszkodzony ster) dopiął swego, sprawiając sobie najlepszy z możliwych prezent na 71. urodziny, które obchodzić będzie 9 września.

Foto: Piotr Chmieliński